niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział 2

Hej.  Wybaczcie, że nie było tak długo tego posta. Teraz będą częściej. 

Rozdział 2

Od kiedy moja psychika została zrujnowała wpadłam w doła.  Przeżyłam szok.  Nie ogarniam świata i ludzi. Gdy moja mama idzie do sklepu trzeźwa,  czuje coś w sobie. Włącza mi się ta czerwona lampka i niepokoje się. Nie mogę usiedzieć w miejscu. Rozsadza mnie od środka. Wtedy zastanawiam się czy ktoś nie robi przypadkiem wojny w moim ciele.  Patrzenie na bicie najbliższej ci osoby przez łzy dobija cię tak,  że włącza ci się autoagresja i obwiniasz siebie.  Tniesz się. To wszystko twoja wina. Ale słusznie?  Co na to poradzisz? Nie możesz rządzić czyimś nałogiem, mimo iż jest to marzeniem. Marzeniem,  które jest małą kropką pomiędzy ogromnymi kulami marzeń. Marzeniem, które daje ci więcej radości niż nowe ubranie czy jakakolwiek rzecz. Rzeczy nie cierpią. Ludzie czują ból fizyczny i psychiczny. Gdy te dwie rzeczy się zlaczą powstanie coś. Coś, co czuje 3 razy mocniej każdą emocje od człowieka. Coś, co płaczę po nocach. Coś, co chcę się na siłę zakochać. Coś, co patrzy na wołającą mamę o pomoc i bezlitosnego ojca. Gdy wracam ze szkoły moja psychika robi wszystko, aby nie dopuścić do pijanej mamy. Idę i czuję że wojna w moim brzuchu nabiera tępa, a mój mózg odmawia myślenia. Każdy człowiek wydaje się szczęśliwy, tylko ja czuje się jak...  tego nie da się opisać.  Jakbym szła po śmierć. Jakbym miała spotkac się z diabłem. Przypominam sobie,  że gdy szłam ma skróty, ona była pijana,  więc idę kawałek dłużej. Mózg nie może przestać myśleć o niczym innym. Chce się przekonać i mieć to za sobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz